Dzieje domu przy Kościuszki
Zanim usłyszała stukot żetonów, kamienica przy Kościuszki słyszała uderzenia glinianych form o stół.
Piec, który już nie grzeje

Zduńska Wola wzięła imię od zdunów — rzemieślników, którzy stawiali piece kaflowe dla całej okolicy. Kamienica przy Kościuszki mieściła jeden z takich warsztatów.
Piec wygasł dawno temu, ale grube mury nadal trzymają ciepło lepiej niż niejeden nowy budynek.
Pierwsze stoły postawiono bez większych przeróbek — ślady po szufladach na wzory kafli widać w ścianach do dziś.
Pierwszy właściciel
Nazwisko zdunów, którzy stawiali tu piece, zaginęło w księgach miasta.
Wysokość sufitu
Wyjątkowa jak na kamienicę — piec potrzebował przestrzeni nad sobą.
Kościuszki 37
Numer domu nie zmienił się, odkąd ulica nosi tę nazwę.
Jeden wieczór, powtarzany od lat

Od wtorku do soboty ten sam rytuał: pierwsza lampa o wpół do szóstej, pierwsza karta zaraz po niej, ostatnia przegródka na żetony zamykana tuż przed północą.
Goście przychodzą w różnych porach, ale wieczór zawsze kończy się tak samo — lampy gasną dopiero, gdy ostatni stolik odda swoje żetony.
Klub działa wyłącznie stacjonarnie — nikt stąd nie prowadzi niczego przez internet, a żeton przesunięty przez stół nie jest zakładem ani obietnicą wygranej w pieniądzach.
Pierwsza lampa
Zapala się o wpół do szóstej, zawsze przy tym samym stole.
Ostatnia przegródka
Zamyka się tuż przed północą, kiedy ucichnie ostatnia rozmowa.
Sześć dni w tygodniu
Od wtorku do soboty, ten sam rytuał od lat.